Zawód z pasją - matematyk, programista, IT ManagerSpecjalności informatyczne na studiach matematycznych są bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób myślących o związaniu się z sektorem ICT – twierdzi Bartosz Bandrowski, kierownik sekcji wytwarzania oprogramowania w firmie Apator Rector i absolwent kierunku matematyka ze specjalnością informatyka matematyczna na Wydziale Matematyki, Informatyki i Ekonometrii Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Pracuje Pan obecnie jako Kierownik sekcji wytwarzania oprogramowania w firmie Apator Rector. Na czym polega Pańska praca?

Apator Rector to zielonogórska firma, jeden z kilku podmiotów toruńskiej Grupy Apator. Od początku swojej działalności firma związana jest nierozerwalnie z technologią GIS. Flagowymi produktami są systemy służące do wspomagania zarządzania majątkiem sieciowym oferowane na rynku utilities, telekomunikacyjnym i administracji publicznej. W Grupie Apator firma Apator Rector objęła rolę centrum kompetencyjnego ds. budowy i wdrażania systemów informatycznych dla klientów spółek całej Grupy. Moja praca polega na zarządzaniu kilkunastoosobowym zespołem analityków i programistów. W zasadzie na obecnym etapie sam już nie programuję, tylko spełniam funkcje menadżerskie w zespole, gdzie większość pracowników to właśnie programiści.

Nad jakiego rodzaju oprogramowaniem Państwo pracują?

Rozwijamy głównie System Informacji o Dystrybucji (SID). System SID jest rozwiązaniem dla sektora utilities, które realizuje jego główne procesy i cele biznesowe. Wykorzystywany jest przez przedsiębiorstwa utilities do zrządzania majątkiem sieciowym, operacjami na sieci, usługą dystrybucyjną oraz dostarcza kluczowe dane dla działań operacyjnych. System wspiera podstawowe aktywności spółki sieciowej poprzez łączenie i wymianę danych w całej organizacji. Wprowadzane są nowe moduły oraz rozwijamy jego komponenty. Analitycy biznesowi oraz analitycy systemowi śledzą i przetwarzają oczekiwania klientów, zmiany przepisów prawnych, przygotowują specyfikacje. Projektanci i programiści przekładają wyniki analiz na konkretne zmiany w systemie.

Pracuje Pan w Apator Rector od maja 2015 roku, ale wcześniej budował Pan przez kilka lat swoją ścieżkę kariery zawodowej w Hertz Systems. Jak wyglądał ten rozwój zawodowy?

Do Hertz Systems trafiłem na ostatnim roku studiów, w 2007 roku. Ówczesna szefowa Działu Rozwoju szukała na Uniwersytecie Zielonogórskim młodych programistów do współpracy. Byłem jedną z kilku osób z roku, które zaczęły tam pracować i spędziłem w Hertz Systems osiem owocnych lat, wiele się tam nauczyłem. To jedna z najbardziej innowacyjnych polskich firm, jest jednym z 30 członków Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego. Hertz Systems specjalizuje się w inżynierii elektronicznej i telematyce czyli rozwiązaniach telekomunikacyjno-informatycznych. Zajmuje się różnymi rozwiązaniami cywilnymi i militarnymi w sektorach obrony, bezpieczeństwa, przestrzeni, transportu i telekomunikacji.

Na czym polegała Pana pierwsza praca?

Projektowałem i programowałem rozwiązania w ramach systemu monitoringu pojazdów w oparciu o technologię GPS. Tego typu rozwiązania są wykorzystywane np. w zdalnym zarządzaniu flotą w firmach logistycznych, transportowych czy handlowych. Pracowałem jako programista głównie w technologiach PHP i Java. Jednak nie tylko. Ktoś może pomyśleć, że praca programisty to żmudne wpisywanie kolejnych linijek kodu. Jednak ważne jest też myślenie strategiczne i całościowe, które pomaga m.in. w przygotowaniu dokumentacji technicznej oraz w planowaniu rozwoju systemu. Pracowałem np. nad zwiększeniem efektywności platformy, żeby mogła dokonywać szybszej analizy danych przy rosnącej liczbie monitorowanych pojazdów. Po dwóch latach awansowałem na stanowisko Projektanta Systemów. Pełniłem więc w dalszym ciągu funkcję programisty, ale również koordynowałem pracę kilkuosobowego zespołu programistów.

Jakie umiejętności IT poza PHP i Java zdobył Pan podczas swojej kariery zawodowej i wcześniej, podczas studiów?

Znam w sumie kilka języków programowania - PHP, JavaScript, Java, Delphi, C/C++ i historycznie - Pascal. Znam od strony administracyjnej i użytkowej systemy baz danych MySQL, Firebird, Oracle i PostgreSQL. Pracuję z systemami operacyjnymi Microsoft Windows oraz Linux (Debian, Ubuntu). Podczas pracy projektanta poznałem język UML. Jeśli pojawiają się jakieś nowe rozwiązania, to staram się nadążać za nimi. Uważam, że nie ma dobrego programisty bez intensywnej pracy nad swoimi kwalifikacjami.

Praca klasycznego programisty to w zasadzie w większości kontakt człowiek-maszyna, człowiek-system. Zarządzanie ludźmi wymaga jednak trochę innych kwalifikacji?

Myślę, że oczywiście ważne są naturalne predyspozycje menadżerskie. Jednak dobrze na początku uczyć się kierowania zespołem jednolitym pod względem rodzaju kwalifikacji. Przez trzy lata stworzyliśmy zgrany zespół, pewnie dlatego też że „mówiliśmy tym samym językiem”. Pracowałem nad architekturą systemów, a potem wraz z programistami je tworzyliśmy. Wraz z zespołem stworzyliśmy i rozwijaliśmy bardzo innowacyjne rozwiązania, m.in. system wspomagający pracę zespołów ratownictwa – pogotowia ratunkowego, policji i straży miejskiej. Wiem, że jest bardzo chwalony przez służby, które go wykorzystują.

Przez trzy lata zajmował się Pan w Hertz System zarządzaniem strategicznym. Na czym to polegało?

Najpierw awansowałem na stanowisko Kierownika Zespołu Rozwoju Systemów Cywilnych, a potem na Dyrektora ds. Rozwoju. W takiej roli bardzo przydaje się doświadczenie zdobyte przy projektowaniu systemów informatycznych. Dany dział firmy czy cała firma to przecież także system, który ma określone zadania, możliwości i ograniczenia. Pracowałem nad strategią rozwoju, nad strategią produktów, kierowałem programistami i projektantami. Wyznaczałem zadania związane z podnoszeniem jakości rozwiązań teleinformatycznych. Analizowałem które ścieżki dla poszczególnych grup produktów mają szansę na sukces. Po ośmiu latach pracy w Hertz Systems uznałem, że aby dalej się rozwijać muszę zmienić branżę. I tak trafiłem do Apator Rector.

Całą swoją karierę zawodową związał Pan z rozwiązaniami programistycznymi, ale wcześniej ukończył Pan studia matematyczne. Nie lepiej było po prostu pójść na studia informatyczne?

Myślę, że studia matematyczne to bardzo dobra ścieżka studiów dla kogoś, kto chce specjalizować się w programowaniu. Ja już w liceum wiedziałem, że pisanie oprogramowania to jest właśnie idealna droga dla mnie. Zanim poszedłem na studia wiedziałem na czym to polega, bo jeszcze jako uczeń znałem podstawy różnych języków programowania. Szukałem więc studiów, które będą miały wysoki poziom. Brałem pod uwagę te kierunki, na których w programie studiów kładzie się duży nacisk na programowanie. Pochodzę z Wałbrzycha, więc brałem pod uwagę także Uniwersytet Wrocławski i Uniwersytet Jagielloński. Tam także programy studiów były dla mnie bardzo interesujące. Ostatecznie zdecydowałem się na specjalność informatyka matematyczna na Wydziale Matematyki, Informatyki i Ekonometrii Uniwersytetu Zielonogórskiego. W ofercie wydziału był jeszcze kierunek informatyka i ekonometria, ale wiedza ekonomiczna mnie wtedy nie interesowała. Chciałem po prostu być programistą i to był mój priorytet przy szukaniu studiów.
Nie bez znaczenia były dla mnie koszty utrzymania. Zielona Góra jest miastem przystępnym dla studenta. W dodatku miałem jeszcze możliwość zatrzymania się u rodziny. Jak się okazało po kilku latach, Zielona Góra jest także dobrym miejscem dla programisty do życia po studiach. Firmy z sektora ICT w regionie lubuskim intensywnie się rozwijają. A pod względem komfortu życia i jego tempa, Zielona Góra moim zdaniem bije na głowę zabiegany Poznań czy Wrocław.

Co poza programem studiów i kosztami utrzymania wpłynęło na Pański wybór?

Ludzie. Przede wszystkim rozmowy z profesorami i studentami podczas dni otwartych. Nabrałem przekonania, że prawdziwe są zasłyszane wcześniej informacje o wysokim poziomie kadry. Tego właśnie szukałem. Ale okazało się też, że bardzo chętnie dzielą się swoją wiedzą i umiejętnościami podczas wykładów i ćwiczeń. To ważne, bo nie są to studia łatwe i warto liczyć na życzliwych nauczycieli akademickich. Warto, żeby wybierając studiowanie matematyki ze specjalnością informatyka matematyczna, znać przynajmniej podstawy programowania. Jednak myślę, że wystarczy być dobrym z matematyki i nastawić się na ciężką pracę własną. Nie tylko na wykładach, ćwiczeniach i laboratoriach, ale i po zajęciach. Wtedy można wybrać te studia nie znając ani trochę języków programowania. No i trzeba mieć dobre podstawy języka angielskiego, bo w nim tworzona jest większość narzędzi programistycznych. Z mojego punktu widzenia studiowanie nie było trudne, bo programowanie jest moją pasją. Chociaż zdarzały się przedmioty wymagające ponadprzeciętnego wysiłku.

Czyli studia matematyczne niekoniecznie są studiami dla teoretyków?

To zależy od tego, gdzie będziemy ją studiować. Kuni-mini na Wydziale Matematyki, Informatyki i Ekonometrii UZ są bardzo mocno sprofilowane pod względem kwalifikacji praktycznych. Władze Wydziału stworzyły Ośrodek Zastosowań Matematyki i Informatyki. Nawiązuje on kontakty z firmami, które dają do rozwiązania studentom problemy badawcze. Kiedy pracowałem w Hertz System realizowaliśmy w Ośrodku właśnie podobne projekty programistyczne z udziałem studentów.

Czy dzisiaj podjąłby Pan taką samą decyzję wybierając studia?

Cóż, dzisiaj oferta wydziału wygląda nieco inaczej. Kiedy ja studiowałem, obowiązywał pięcioletni tryb studiów magisterskich. Teraz na Wydziale Matematyki, Informatyki i Ekonometrii UZ dostępne są studia dwustopniowe licencjackie i inżynierskie na pierwszym stopniu i na drugim stopniu dwuletnie magisterskie. Pojawił się nowy kierunek – inżynieria danych, gdzie programowanie jest także istotne w programie studiów. Inżynieria danych jest jednak mocno ukierunkowana na konkretne, inżynierskie kwalifikacje. Raczej więc pozostałbym przy informatyce matematycznej na kierunku matematyka. Te studia spełniły moje oczekiwania w stu procentach i dały ciekawe możliwości nie tylko pracy, ale i rozwoju osobistego.

Co mógłby Pan jeszcze robić zawodowo po matematyce informatycznej poza sektorem ICT?

Trudno mi to sobie wyobrazić. Jednak na pewno zastanowiłbym się nad pracą naukową. Ukończyłem w 2012 roku na Wydziale Matematyki, Informatyki i Ekonometrii UZ także studia doktoranckie. Zajmowałem się na nich stochastycznymi równaniami całkowymi. I myślę, że poza praktyczną sferą matematyki mógłbym także chętnie zajmować się tego typu badaniami teoretycznymi. Możliwość podjęcia studiów doktoranckich na wysokim poziomie to zresztą także duży atut studiowania matematyki w Zielonej Górze.

Komentarze obsługiwane przez CComment