Zawód z pasją - informatyk, developer RoR- Marzę, że w ślad za dynamicznym rozwojem usług chmurowych będę za kilka lat projektować rozwiązania informatyczne dla klientów z całego świata, pracując dla polskiej firmy na australijskiej plaży - mówi Błażej Hadzik. Sam przyczynia się do tego kierunku rozwoju IT pracując jako developer dla firmy Netguru z Poznania, która już teraz pracuje dla klientów z kilku krajów Europy i USA.

Czym zajmuje się developer RoR?

RoR czyli Ruby on Rails to platforma programistyczna do tworzenia aplikacji internetowych. Ma kilka zalet nad innymi modelami programowania. Po pierwsze działa w modelu open source czyli użytkownicy mają dostęp do kodów źródłowych i razem pracują nad rozwojem platformy, dokładając do niej swoją cegiełkę. Po drugie podczas programowania można posługiwać się bogatą biblioteką już gotowych rozwiązań. Jeśli już coś jest gotowe - po prostu to wykorzystujesz, a nie programujesz od zera.

Jak się zostaje developerem RoR?

Najłatwiej skończyć studia informatyczne. Pół roku temu ukończyłem informatykę na Wydziale Elektrycznym Politechniki Śląskiej w Gliwicach zdobywając tytuł inżyniera informatyka w systemach elektrycznych. Kiedyś przeglądając Facebooka przypadkiem dowiedziałem się, że firma Netguru organizuje darmowe warsztaty z Ruby on Rails. Okazały się strzałem w dziesiątkę. Zakwalifikowałem się na nie, by spędzić dwa dni programując w Ruby on Rails pod okiem mentorów. Pozytywne doświadczenia z praktyk wpłynęły na moją decyzję o złożeniu aplikacji do pracy w Netguru. Przeszedłem standardowy proces rekrutacji i zostałem junior developerem. To, że praktyki wybierałem sam, mimo że miałem do wyboru całkiem fajne praktyki oferowane przez uczelnię, w perspektywie czasu oceniam za jedną z najlepszych decyzji. Jeśli Cię interesuje jakiś obszar kompetencji, a praktyki są skoncentrowane na innym - lepiej poszukać ich samodzielnie. Uczelni zawdzięczam to, że podczas warsztatów i podczas zadań rekrutacyjnych radziłem sobie jak widać całkiem nieźle.

Co spowodowało, że wybrałeś informatykę właśnie na Politechnice Śląskiej?

Wybór szkoły wyższej bezpośrednio wiązał się z chęcią skończenia uczelni technicznej. Rozważałem także informatykę na Uniwersytecie Śląskim, ale po przestudiowaniu programu nauczania wybór mógł być tylko jeden. Ku zaskoczeniu wielu, rozważałem filologię angielską. Jednak po krótkiej refleksji i przekalkulowaniu, że bliżej mi do świata IT, aniżeli świata literatury - wybrałem informatykę.

Czy jakieś zajęcia podczas studiów zapadły pozytywnie w pamięć? dlaczego?

Laboratoria były zajęciami, które szczególnie utkwiły mi w pamięci. To na tych zajęciach teoria spotykała się z praktyką. Najmilej wspominam te, które wymagały ode mnie przygotowania jak algorytmy i struktury danych, szeroko pojęte programowanie obiektowe czy programowanie mikrokontrolerów.

A co było najtrudniejszego podczas studiów?

Łączenie studiowania dziennego oraz pracy. Zależało mi na studiowaniu zatem starałem się nie unikać zajęć. Na szczęście trafiałem na wyrozumiałych ludzi, zarówno w pracy jak i na uczelni i udawało mi się dopinać wszystkich terminów. Ostatni semestr mieszkałem i pracowałem już wyłącznie w Poznaniu, a studiowałem w Gliwicach, podróżując tam 2-3 razy w ciągu tygodnia. Łatwo policzyć, że to ponad 2000 km tygodniowo. Można? Można!

Miałeś podczas studiowania jakieś doświadczenia zawodowe?

Oczywiście wiele. Zaczynałem od wakacyjnej pracy w Holandii, gdzie poza ciężką pracą nabrałem wiele pewności siebie. To sprawiło, że dzisiaj mogę swobodnie porozumiewać się z klientem w języku angielskim. A w Netguru, która ma mnóstwo klientów z zagranicy ma to olbrzymie znaczenie. Pracowałem również przez rok jako programista w jednym ze startupów działającym głównie na rynku amerykańskim, a także jako freelancer realizując mniejsze projekty. Namawiam studentów, aby zwłaszcza na etapie uczenia się nie zwracali uwagi kto da więcej pieniędzy teraz, ale co mi da największe możliwości.

Fajnie pracuje się w Netguru?

Moim zdaniem w każdej pracy najważniejsi sią ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie. Nie ma nic lepszego niż świetna atmosfera w pracy oraz ludzie, którzy zarówno zawodowo oraz prywatnie są pomocni i życzliwi. To dzięki nim chce się pracować w Netguru. Dzięki temu, że jako zespół mamy bezpośredni kontakt z klientem, dobrze jest też usłyszeć, że robisz kawał dobrej roboty. To bardzo motywuje. Pracuję niecałe dwa lata w zawodzie i ciężko jest mi mówić o konkretnych osiągnięciach. Cieszę się natomiast niezmiernie z tego, że firma docenia moją wiedzę. Mogę być mentorem podczas warsztatów dla takich praktykantów, jakim ja kiedyś byłem i przekazywać swoją wiedzę potencjalnym developerom. Chciałbym nabrać na tyle dużo doświadczenia by móc uczyć nie tylko nowicjuszy, ale i profesjonalistów, np. prowadząc prezentacje na konferencjach i seminariach IT.

Nad jakimi rozwiązaniami teraz pracujesz?

Aktualnie realizuję projekt dla jednego z naszych klientów ze Stanów Zjednoczonych. To świetni ludzie z masą pomysłów w głowie. Nie mogę zdradzać szczegółów, bo projekt nie jest jeszcze dostępny publicznie, ale jest to świetnie zapowiadające się narzędzie dla freelancerów oraz headhunterów.

Gdybyś nie zajmował programowaniem RoR, jakie inne ścieżki kariery mógłbyś realizować po informatyce na Politechnice Śląskiej?

Mógłbym programować sterowniki przemysłowe lub programować w jednym z innych języków programowania, które udało mi się poznać w czasie studiów jak Java, C# czy PHP. Wielu moich znajomych z okresu studiów zajmuje się także administrowaniem baz danych.

Jak się widzisz zawodowo za 5, za 10 lat?

Chciałbym nadal pozostać w branży i rozwijać aplikacje internetowe, ponieważ to kocham. Netguru jest świetnym miejscem, żeby to robić i mam nadzieję, ze będę rozwijał się wraz z firmą. Razem z postępującym trendem w świecie IT za 5, 10 czy nawet 20 lat chciałbym pracować w pełni zdalnie, najchętniej w jakimś przyjemnym dla mnie miejscu, może Nowej Zelandii lub Australii. Jedna z wymarzonych destynacji zawodowych to rzecz jasna Kalifornia i Dolina Krzemowa. Jestem pewny, że każdy z nas programistów chciałby podjąć tam pracę! Pomijając kwestie zarobkowe Silicon Valley wydaje mi się doskonałym miejscem by otoczyć się ludźmi, którzy tworzą "produkty" używane na co dzień. To niesamowite jak wiele wspaniałych pomysłów powstaje i jest rozwijanych właśnie tam. Mam nadzieję, że w przyszłości nie tylko Dolina Krzemowa będzie takim miejscem. Na pewno ma na to szansę Polska, jeśli będzie w niej więcej takich pasjonatów, jak ekipa z Netguru.

Rozmawiał Sebastian Szczęsny