Barbara Kudrycka wywiadTo studenci są głównym podmiotem i adresatem naszych koncepcji. Według dzisiejszych szacunków studia na drugim kierunku rozpoczyna około 10 procent studentów. W związku z tym wpisaliśmy w założeniach możliwość, aby drugi kierunek podejmowało nadal 10 procent studentów, czyli tylu, a nawet więcej niż dziś, z tą jednak różnicą, że będą mieli takie prawo najlepsi studenci, gwarantujący ukończenie studiów i to na odpowiednim poziomie - mówi prof. Barbara Kudrycka,  minister nauki i szkolnictwa wyższego w specjalnym wywiadzie dla naszego portalu.
Największą nowością w tym roku jest wprowadzenie kierunków zamawianych. Co jest podstawowym celem tego przedsięwzięcia? Jakich efektów Pani oczekuje? 
 
Program kierunków zamawianych po raz pierwszy uruchomiliśmy w zeszłym roku na 47 uczelniach, które wygrały konkurs. Głównym jego celem jest specjalne finansowanie kierunków strategicznych dla rozwoju Polski, podnoszenie jakości studiów i współpraca z sektorem gospodarczym. W programie „Kierunki zamawiane” finansowane są również zajęcia wyrównawcze, wprowadzenie innowacyjnych metod i form kształcenia oraz wysokie motywacyjne stypendia. Najlepsi studenci otrzymują na tych kierunkach wysokie motywacyjne stypendia w wysokości 1000 zł miesięcznie. Tego typu działania mają zachęcać do studiowania, a w dłuższej perspektywie powinny pomóc w wykształceniu specjalistów, na których jest i będzie największe zapotrzebowanie na rynku pracy i w naszej gospodarce. Absolwenci kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych mają więc szczególną szansę na interesujące studia, a w przyszłości satysfakcjonującą pracę. W połowie czerwca zakończony został kolejny konkurs i wyłoniono uczelnie, które w drugiej już edycji otrzymają środki na prowadzenie kształcenia na kierunkach zamawianych. W tym roku dofinansowanie otrzymały 42 uczelnie na 59 kierunkach na łączną kwotę 370 mln złotych, która została zwiększona z pierwotnych 200 mln ze względu na duże zainteresowanie uczelni i dobrze przygotowane projekty. Już teraz otrzymujemy sygnały z uczelni, że nasza szeroka promocja programu przynosi istotne efekty w postaci znaczenie większego zainteresowania tymi kierunkami wśród kandydatów na studia.
 
Planuje Pani wprowadzenie ograniczeń w studiowaniu drugiego kierunku? Skąd wzięła się ta idea? Czy nie obawia się Pani, że uderzy ona w najambitniejszych studentów? 
 
W naszych założeniach reformy szkolnictwa wyższego mówimy przede wszystkim o poprawie dostępności do bezpłatnego kształcenia i racjonalizowaniu wydatków publicznych. Na pewno nie jest naszym celem wprowadzanie ograniczeń dla studentów, tym bardziej tych ambitnych. To studenci są głównym podmiotem i adresatem naszych koncepcji. Według dzisiejszych szacunków studia na drugim kierunku rozpoczyna około 10 procent studentów. W związku z tym wpisaliśmy w założeniach możliwość, aby drugi kierunek podejmowało nadal 10 procent studentów, czyli tylu, a nawet więcej niż dziś, z tą jednak różnicą, że będą mieli takie prawo najlepsi studenci, gwarantujący ukończenie studiów i to na odpowiednim poziomie. W praktyce po zmianach będzie zatem tak jak teraz: nie więcej niż 10 proc. studentów będzie mogło studiować dwa kierunki na koszt podatnika, ale pod warunkiem odpowiednich wyników w nauce. Chcemy wprowadzić taką zasadę przede wszystkim z dbałości o pieniądze podatników oraz mając na uwadze dobro mniej zamożnych kandydatów na studia, którzy pozostają poza systemem bezpłatnym, bo ich miejsce zajmują multikierunkowcy, którzy raczej zapisują się - czasem nawet dla hobby, jak słyszę – na kolejne kierunki studiów, a nie rzetelnie studiują. Chodzi o to, by system był bardziej sprawiedliwy i otwarty na zdolnych maturzystów z rodzin i miejscowości spoza wielkich ośrodków akademickich. Jestem przekonana, że warto nawet dla jednego zdolnego, ale biednego studenta z mniejszego miasta zwolnić miejsce zajmowane przez innego, który rozpoczął drugi czy trzeci kierunek z powodów hobbystycznych. Mam więc nadzieję, że z biegiem czasu, naprawdę tylko najlepsi będą studiować drugi kierunek za pieniądze podatnika.
 
Czemu mają służyć limity wprowadzane na uczelniach? Czy ma to podnieść konkurencję, czy wręcz przeciwnie - osłabić ją? 
 
Tak postawione pytanie wskazuje na pewne niezrozumienie dla proponowanych koncepcji, które mają wręcz systemowy, a nie wycinkowy charakter, jak by wynikało z zawartej w nim tezy. Należy w naszych założeniach reformy dostrzec nowe rozwiązania w modelu zarządzaniu uczelniami, ze znacząco zwiększoną autonomią, specjalne instrumenty podnoszenia jakości kształcenia, nowoczesny system stypendialny, nowy model kariery akademickiej. Jeśli spojrzymy całościowo, to zauważymy prawdziwą istotę i znaczenie zmian. Nagradzanie 10 proc. najlepszych studentów przywilejem studiowania za publiczne pieniądze na drugim kierunku wpisuje się w filozofię zmian i premiuje racjonalność rozwiązań, stawianie na wybitność, a nie na mierność. W efekcie nasze założenia to poważny krok w kierunku likwidowania nieprawidłowości w systemie i jego niewydolności. Nieprawidłowości polegają choćby na tym, że część studentów rozpoczyna studia na drugim, trzecim i kolejnych kierunkach, by kolekcjonować stypendia socjalne. Zależy nam zatem na tym, aby ci rozpoczynający drugi kierunek nie tylko dawali gwarancję ukończenia go, ale rzetelnego, z prawdziwą pasją studiowania. Nie wątpię też, że dzisiaj wielu studentów drugiego kierunku znajduje się wśród tych 10 procent najlepszych, ale 30-35 procent z grupy wielokierunkowców nie kończy studiów lub studiuje w nieskończoność. Zwróćmy uwagę, że na wysoce wymagających kierunkach jak medyczne czy politechniczne właściwie nie istnieje zjawisko łączenia studiów. To wskazuje, że studiowanie dwóch kierunków równolegle wymaga szczególnej wiedzy, talentu i zaangażowania, co mogą gwarantować przede wszystkim studenci z najlepszymi wynikami na pierwszym kierunku.
 
Bardzo doceniam ambicje i aspiracje studentów, którzy właśnie z pobudek merytorycznych chcą kształcić się na więcej niż dwóch kierunkach, ale jednocześnie należałoby zapytać pracodawców, czy rzeczywiście zależy im na tym, by ich przyszły pracownik miał w kieszeni dwa, trzy dyplomy. Po wielu rozmowach z nimi, także po badaniach zapotrzebowania rynku pracy na absolwentów studiów wyższych, dostrzegam, że pracodawcy potrzebują absolwentów z konkretną, a nie powierzchowną wiedzą. Oczywiście dla ogólnej erudycji warto studiować dwa kierunki, taka jest moda, a przy rzetelnym podejściu daje to znakomitą wartość dodaną. Ponadto zmiany przewidują też jednocześnie rozwiązanie, w którym uczelnie będą miały pełne prawo samodzielnie tworzyć studia interdyscyplinarne, międzywydziałowe, wielokierunkowe. To bardzo ciekawa propozycja dla tej części młodzieży, która chce podjąć szersze studia, a także trend, który my tymi zmianami będziemy stymulować. Wszystkie te zmiany mają pomóc uczelniom w stawaniu do otwartej konkurencji na europejskim rynku edukacyjnym.
 
Jakie sugestie przekazałaby Pani maturzyście poszukującemu uczelni? Co jest dziś najlepszym źródłem informacji? Czym uczeń powinien się kierować wybierając swój dalszy kierunek nauczania oraz uczelnię?
 
Przy wyborze swojej ścieżki życiowej przede wszystkim należy kierować się własnymi umiejętnościami i dotychczas zdobytą wiedzą. Warto zadać sobie pytanie: czego się nauczyłem, czy chcę poszerzyć tę wiedzę, w jakim kierunku? Wtedy wybór konkretnej ścieżki edukacyjnej – w tym studiów – będzie prostszy. Namawiam do kierowania się potrzebami rynku pracy, ale również własnymi zainteresowaniami, własną pasją. Natomiast przy wyborze uczelni znaczenie ma bardzo wiele różnorodnych czynników. Ważny jest prestiż uczelni, doświadczenie kadry akademickiej, proponowany program studiów, współpraca międzynarodowa.
 
Coraz większą rolę w edukacji odgrywa Internet. To tu uczniowie poszukują szkół, informacji, a nawet częściowo uczą się. Dlatego też takich portali, jak prowadzone przez Edukacja.net i Kuni-mini.net jest coraz więcej i są coraz popularniejsze. Co Pani sądzi o tego typu inicjatywach? W jakim kierunku powinny się owe portale rozwijać?
 
To bardzo dobry pomysł, aby informacje o możliwościach podejmowania nauki były podawane w jak największej ilości miejsc. Chciałabym jednak podkreślić istotę rzetelności zamieszczanych informacji o szkołach i prowadzonym przez nie kształceniu. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby użytkownicy tego typu portali mieli pewność, że szukają swojej ścieżki kształcenia i zawodu w oparciu o dobre źródło informacji. Zachęcam również do sprawdzania, choćby w wykazie uczelni na naszej stronie www. nauka.gov.pl zakres uprawnień danej uczelni do kształcenia. Warto oczywiście sięgać do rankingów uczelni, a także do informacji zamieszczanych przez nas na naszych stronach dotyczących uprawnień danej uczelni.
 
W Polsce już od kilku lat funkcjonuje system boloński. Jak Pani odbiera zmiany zachodzące przez jego wprowadzenie w naszym kraju? Czy jest to dobre rozwiązanie? Czy wymusza pozytywne zmiany?
 
Harmonijny rozwój szkolnictwa wyższego, jakość kształcenia i poziom badań, konkurencyjność polskich uczelni na międzynarodowym rynku usług edukacyjnych związany jest z internacjonalizacją studiów i rozwojem współpracy międzynarodowej, podejmowanej w kierunku zwiększenia mobilności studentów, kadry naukowo-dydaktycznej, wspólnych projektów badawczych. Podejmowanie studiów w Polsce, zasady rekrutacji na studia i ekwiwalencja dyplomów regulowane są aktami prawnymi oraz umowami międzynarodowymi. Polska włączyła się w proces realizacji Procesu Bolońskiego, m.in. podejmując działania zmierzające do powszechnego stosowania suplementu do dyplomu, rozwijając trójstopniowy system studiów i system punktów kredytowych ECTS, powołując Państwową Komisję Akredytacyjną, promując mobilność np. w ramach programu Sokrates/Erasmus, Erasmus Mundus lub dwustronnych umów międzynarodowych. Założenia naszej reformy szkolnictwa wyższego w pełni uwzględniają zalecenia Procesu Bolońskiego. Myślę m.in. o różnorakich rozwiązaniach i mechanizmach wpływających na zwiększenie jakości kształcenia, jego interdyscyplinarnego charakteru, promocję kształcenia przez całe życie, rozwój studiów doktoranckich oraz powiązanie szkolnictwa wyższego ze sferą badań i gospodarką. Zmiany mają także pomóc w usuwaniu barier w mobilności studentów oraz pracowników naukowych, poszerzeniu współpracy międzynarodowej, poprawie dostosowania kształcenia do potrzeb społeczno-gospodarczych i rynku pracy. Reforma szkolnictwa wyższego to poważne wyzwanie dla całego środowiska akademickiego. Jeśli nie podejmiemy go wspólnie, z pełną determinacją, polskie uczelnie staną w miejscu, a w obliczu niżu demograficznego i rosnącej wręcz globalnej konkurencji, za kilkanaście lat będą świecić pustkami. Nie możemy na to pozwolić, czas działać! Świat na nas nie czeka.