Kuni-mini - trudno opisać czym są. To trzeba odczuć na własnej skórze.
Specjalność studiów – sposób na wyróżnienie oferty studiów na danej uczelni czy wydziale, zwłaszcza przed wprowadzeniem KRK.
Sesja egzaminacyjna ciągła - oznacza ciągłe problemy z prowadzeniem życia studenckiego. Może się okazać, że w dziekanacie chcą, abyś zdał egzamin z pierwszego roku, kiedy masz już wysłane zaproszenia na absolutorium.

Sesja egzaminacyjna - ”dzidzia bojowa” składa się z przeddzidzia dzidzi bojowej, śróddzidzia dzidzi bojowej i zadzidzia dzidzi bojowej. Za dzidzią już tylko groźba nagłej śmierci. Sesja składa się z ciągu egzaminów zerowych, egzaminów i egzaminów poprawkowych. Za sesją już tylko egzamin komisyjny. Zwykle dwa razy do roku, w sesji zimowej i letniej. Oznacza głębokie zawieszenie życia studenckiego.

Seminarium – jeśli nie “uczysz się na księdza”, oznacza zwykle zajęcia z promotorem przygotowujące do pisania pracy, podczas których często jest cicho jak w krypcie, albo głośno jak w chórze parafialnym. Pierwsza sytuacja występuje, jeśli padają trudne pytania np. “ile osób skończyło już pierwszy rozdział”. Druga, jeśli promotor naoglądał się w młodości “Stowarzyszenia Umarłych Poetów”. Nie znasz? Obejrzyj jeszcze przed maturą. Są seminaria nie przygotowujące do pisania pracy i jeśli na takie trafisz, wykładowca będzie jeszcze bardziej zdesperowany, by porozmawiać, niż podczas konwersatorium. Słowo “seminarium” kiedyś oznaczało szkółkę roślin i miało to jakiś sens.
Rozliczenie - na studiach stacjonarnych możemy spotkać dwa sposoby rozliczania się z dziekanatem ze zdobytej wiedzy: albo raz w roku, jak w systemie rocznym albo co semestr, jak w systemie semestralnym. Zdecydowanie bardziej preferowany przez studentów i panie z dziekanatu jest system roczny, ponieważ tylko raz w roku trzeba dać legitymację do podbicia i ewentualnie złożyć indeks, jeśli takowy jeszcze jest. Rozliczenie semestralne to drugi sposób rozliczania ze zdobytej wiedzy z dziekanatem. W tym systemie trzeba co semestr zdawać indeks (jeśli jeszcze taki relikt przeszłości istnieje) i dać legitymację do podbicia.
Rektor - patrz Szef Wszystkich Szefów.
Recenzent - pościg za życzliwym rezenzentem pracy licencjackiej, inżynierskiej czy magisterskiej warto rozpocząć długo przed rozpoczęciem pisania pracy czyli zaraz po wyborze tematu. Jeśli dobrze trafisz na promotora, wskaże wykładowcę niekoniecznie czepiającego się każdego przypisu, przecinka czy doboru czcionki.
Rekrutacja - jeszcze 25 lat temu polegała często na uporczywym zniechęcaniu do studiowania, bo wyższe wykształcenie było śmietanką spijaną przez najzdolniejszych. Egzaminy przypominały wielostopniowy nabór do międzynarodowych korporacji. Może dlatego, że ich wtedy w kraju nie było. Mniej więcej wtedy, kiedy się pojawiły korporacje, wprowadzono niestacjonarne studia płatne na uczelniach publicznych i uczelnie komercyjne, niepubliczne. Dla części uczelni rekrutacja stała się okazją do połowów czesnego. Płacisz - studiujesz. Jeśli płacisz i się uczysz, a czasami tylko płacisz - dostaniesz mgr przed nazwiskiem. A teraz? Teraz nie mamy egzaminów wstępnych, bo liczy się najczęściej wynik matury - patrz konkurs świadectw. Wprowadzono też system boloński. Co więc teraz mamy? Niż demograficzny.

Promotor – jeśli kiepsko wybierzesz - partner do zabawy „w chowanego” albo „co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Pomaga w wyborze tematu i pisaniu pracy, aż do obrony na koniec studiów. Inna opcja: utrudnia ciągle nie mając czasu albo zgłaszając kolejne uwagi do uwagi, do uwagi, do uwagi... Może się zdarzyć, że na miesiąc przed końcem studiów będziesz dopiero na stronie szóstej swojej pracy.

Profesor - był już pod żyrandolem albo może już się tam wybierać. Bo taki prawdziwy profesor to “belwederski” - tytularny, mianowany przez Prezydenta RP. Dopóki nie trafi do Gajowego - może być co najwyżej uczelniany, czyli taki trochę dopieszczony doktor, zwykle z habilitacją. Dla bezpieczeństwa, do każdego nieznajomego wykładowcy trzaskaj per “pani profesor”, “panie profesorze”. Lepiej chyba wyjść na gorliwca, niż aroganta.

Prodziekan - od dziekana różni się niekiedy jedynie trzema literkami w tytule oraz odwrotnymi proporcjami prestiżu i obowiązków. Czym się konkretny prodziekan zajmuje na Twoim wydziale - dowiesz się od “pań w dziekanacie”.

Praktyki - na niektórych kierunkach studiów “praktykowanie” jest obowiązkowe. Jeśli nie chcesz po studiach zasilić grona klientów Urzędu Pracy - powinny być dla Ciebie obowiązkowe na każdym kierunku.
Praca - licencjacka, inżynierska, magisterska, doktorska. Tort bez wisienki. Zobacz obrona. No i pamiętaj, że w dobie oprogramowania antyplagiatowego kopiowanie cudzej pracy to nie tylko przestępstwo, ale i błąd.

Panie z dziekanatu - dementujemy plotki, że część pań pracuje w dziekanacie tylko dlatego, że zlikwidowano większość służb wartowniczych w warowniach i twierdzach. W większości to kompetentne i życzliwe panie pomagające każdemu studentowi przychodzącemu do dziekanatu załatwić baaaaardzo ważną sprawę. No, panowie w dziekanacie też w ilości śladowej występują, ale do kwot równościowych sporo tutaj brakuje.

Otrzęsiny – inaczej wyglądają przyjęcia w grono polskich studentów, niż przyjęcia “kotów” do amerykańskich stowarzyszeń typu KappaAlfaOmegaCośtamCośtam. Hardkoru raczej nie będzie. Może trochę sucharów. Ale tak czy owak zapoznaj się z hasłem alkohol.
Obrona – w szachach - podstępna, czyli sycylijska, podczas powodzi - pomocna, czyli cywilna, w czasie wojny - bohaterska, czyli Stalingradu, podczas meczu - faulująca, czyli podbramkowa. Podczas studiów - wisienka na torcie, czyli pracy licencjackiej, inżynierskiej, magisterskiej albo doktorskiej. Jeśli będziesz miał ciasto, czyli porządną pracę - będzie bułką z masłem. Jeśli nie - samą wisienką się nie naje ani promotor ani recenzent.

Niż demograficzny - podobno na szkoły wyższe w Polsce nadciąga tsunami, bo kilkanaście lat temu Twoi rodzice nie zdecydowali się na szóstkę dzieci. Czy powinno Cię to obchodzić? Śpij spokojnie. Chyba, że wybierzesz uczelnię-krzak, którą pierwsze podmuchy niżu zdmuchną z rynku edukacyjnego. Bo podczas rekrutacji w tak trudnych czasach uczelnie będą się prześcigać w obietnicach, promocjach, zachętach. Najlepiej już teraz zajrzyj na www.Kuni-mini.net i wybierz studia z głową.
Monograf - inaczej wykład monograficzny, bardzo często nieobowiązkowy. Zapisujesz się na monograf mając zainteresowania badawcze lub bo musisz wybrać takie zajęcia, żeby zdobyć punkty ECTS. Wykładowcy opowiadają o tym, w czym czują się mocni, a my zazwyczaj udajemy, że ich słuchamy i podziwiamy.
Magister inżynier (mgr inż.) - nie dość, że inżynier, to jeszcze magister.