Jak walczyć z plagiatami? (kompendium wiedzy)Od tego roku każda polska uczelnia jest zobowiązana do sprawdzania wszystkich prac licencjackich i magisterskich pod kątem plagiatu - w ten sposób Ministerstwo Nauki i szkolnictwa Wyższego chce ukrócić ten coraz powszechniejszy proceder. Czym jednak w ogóle jest plagiat? Co za niego grozi? Jak działają systemy antyplagiatowe? Przygotowaliśmy specjalnie dla Was poradnik na ten temat.

35 mln zł z funduszy unijnych otrzyma w tym roku 50 polskich uczelni na walkę z plagiatami wśród studentów. Wszystko z powodu nowelizacji Ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym z 2014 r., która właśnie wchodzi w życie. Zgodnie z nią już w tym roku akademickim uczelnie będą musiały każdą pracę licencjacką i magisterską swojego studenta obowiązkowo przepuścić przez program antyplagiatowy. Wiele uczelni już to robi. Różnica polega na tym, że dotąd było to dobrowolne, a od początku 2016 r. ma być powszechne i obowiązkowe. Do tego Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego udostępni uczelniom Ogólnopolskie Repozytorium Pisemnych Prac Dyplomowych (ORPPD). Do tej bazy uczelnie mają obowiązek przekazać wszystkie prace dyplomowe, które zostały obronione w kraju od 2009 r. To ważna informacja również dla studentów, bo to na nich jako autorach spoczywa odpowiedzialność za ewentualne przywłaszczenie cudzej treści czy cudzych idei.

Oszukasz – nie obronisz się

W znowelizowanej Ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym zostało zapisane:

„Warunkiem przystąpienia do egzaminu dyplomowego jest pozytywna ocena pracy dyplomowej. Praca dyplomowa jest samodzielnym opracowaniem określonego zagadnienia naukowego lub artystycznego (...). Uczelnia jest obowiązana do sprawdzania pisemnych prac dyplomowych przed egzaminem dyplomowym z wykorzystaniem programów antyplagiatowych współpracujących z ogólnopolskim repozytorium pisemnych prac dyplomowych” (Art. 167 a).

Z tego zapisu wynika obowiązek uczelni dotyczący sprawdzania prac, a także przestroga dla studentów – nie ma mowy o uniknięciu sprawdzenia pracy dyplomowej w programie antyplagiatowym.

Od kiedy zmiany?

Zmiany w Ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym już weszły w życie. Wyłączeni są z nich tylko absolwenci, którzy 1 października 2014 r. studiowali na ostatnim roku. Teoretycznie od początku 2016 r. każda uczelnia ma obowiązek sprawdzać prace dyplomowe swoich studentów w systemach antyplagiatowych. Na razie jednak uczelnie mogły sprawdzać studenckie prace wyłącznie w swoich wewnętrznych bazach oraz w Internecie. A to dlatego, że ORPPD ma być w pełni gotowe dopiero we wrześniu. W praktyce więc nowe przepisy zaczną działać w pełni dopiero w nowym roku akademickim 2016/2017.

Licencjat kontra dwa miliony innych

Systemy antyplagiatowe na uczelniach muszą współpracować z bazą ORPPD. Tak, żeby każdy promotor, z każdej uczelni był w stanie porównać twoją pracę dyplomową ze wszystkimi pracami obronionymi w kraju od 2009 r. MNiSW zakłada, że do końca września 2016 r. w bazie będzie ok. 2 mln prac. Wielu uczelniom zasilenie tego systemu pójdzie szybko, ponieważ posiadają już repozytorium własnych prac. Inne będą musiały dopiero je tworzyć.

W Ustawy zapisano, że: „W repozytorium zamieszcza się: 1) tytuł pracy dyplomowej; 2) imiona i nazwisko autora pracy dyplomowej; 3) imiona i nazwisko promotora pracy dyplomowej; 4) imiona i nazwiska recenzentów pracy dyplomowej; 5) nazwę podstawowej jednostki organizacyjnej; 6) nazwę uczelni; 7) datę zdania egzaminu dyplomowego; 8) nazwę kierunku studiów; 9) treść pracy dyplomowej” (Art. 167b).

Jak widać, dane zamieszczone w ORPPD mają być kompletne i bardzo szczegółowe. Chodzi o pełną ochronę praw autorskich i precyzyjne analizowanie prac studenckich pod kątem oryginalności. Łatwo sobie wyobrazić, że w tej sytuacji przy wykorzystaniu precyzyjnego i dokładnego systemu antyplagiatowego nie umknie przypadek zamierzonego oszustwa.

Student może pracę sprawdzić sam

Student w Wielkiej Brytanii może sam przepuścić pracę przez system antyplagiatowy zanim odda ją promotorowi. Zwolennicy takiego rozwiązania wychodzą z założenia, że zapożyczenia i tak są częste. Wychowawczo dopuszczają więc samodzielne poprawki studentów, którzy w tej sytuacji walczą o jak najmniejszy procent zapożyczeń. W Polsce będzie podobnie. Z tym że student będzie musiał na własną rękę wykupić dostęp do systemu antyplagiatowego, dopiero wtedy sprawdzi w nim swoją pracę licencjacką czy magisterską. Dostanie dzięki temu informację, czy jego praca jest w konflikcie z którąś z już zamieszczonych w centralnym ORPPD. Zobaczy, którego fragmentu w jego pracy ten konflikt dotyczy. Jedyne czego się nie dowie, to w której pracy z bazy ORPPD system znalazł podobieństwa. Wszystko z powodu ochrony danych osobowych i praw autorskich – z tego powodu w pełni funkcjonalny dostęp do dokumentów w bazie ORPPD jest zastrzeżony wyłącznie dla promotorów. W obecnej sytuacji studentom powinno zależeć na tym, aby system antyplagiatowy, za pomocą którego będzie zamierzał sam sprawdzić swoją pracę dyplomową, był maksymalnie skuteczny. Cena sprawdzenia pracy w systemie też będzie grała rolę.

Promotor sprawdzi wszystko dokładnie

Nowa ustawa najwięcej obowiązków nakłada na promotorów. To oni będą mieli pełen dostęp do bazy centralnej ORPPD i danych każdej z zamieszczonych tam prac dyplomowych. Tylko promotor zobaczy więc szczegółowy i wyczerpujący raport końcowy analizy antyplagiatowej. Dostanie informacje, z jakiej pracy student dokonał zapożyczenia. Ustawa nie narzuca żadnych sankcji, które będą czekały promotora, jeśli dopuści do obrony studenta z plagiatem. Konsekwencje będą zależały od wewnętrznych ustaleń uczelni. Dlatego niektóre uczelnie już dziś ograniczają liczbę studentów pod opieką jednego promotora, aby łatwiej było im sprawować opiekę merytoryczną nad przebiegiem powstawania pracy dyplomowej. Jedno jest pewne – odpowiedzialność za plagiat ponosi autor, uczelnia jest zobowiązana jedynie do dołożenia wszelkich starań, aby nie dopuścić do oszustwa.

Coraz łatwiej wykryć oszustwo

Nie dość, że promotorzy dostaną do ręki lepsze narzędzia, czyli ORPPD zamiast bazy prac wyłącznie własnej uczelni, dostaną również systemy antyplagiatowe, jako dodatkowy oręż W Polsce w tej chwili dostępne są: Plagiat.pl, Otwarty System Antyplagiatowy (OSA), Podkarpacka Platforma Antyplagiatowa (PPA) oraz Genuino.

Zazwyczaj systemy traktują pracę całościowo, czasem wykazują podobieństwa np. w bibliografii, co jest drugorzędne w ocenie oryginalności pracy. Promotor musi odsiewać na własną rękę takie informacje. Może być tak, że na studencką pracę padnie cień podejrzenia o ściąganie, a bliższa analiza wykaże, że nie ma o tym mowy. Ważne będzie więc, aby systemy antyplagiatowe były jak najlepiej dostosowane do specyfiki pracy promotora. Przykładowo, system antyplagiatowy Genuino uwzględni podział pracy na trzy części: wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Dzięki temu promotor łatwiej oceni, czy ma do czynienia z oszustwem i na jakim poziomie. Każdą antyplagiatową analizę kończy tzw. raport podobieństwa. Im bardziej ten raport będzie szczegółowy, tym większa kontrola promotora nad samodzielnością studenta. Nie wszystkie systemy wykryją każde oszustwo – zwłaszcza, kiedy zabieg jest celowy (np. przepisujący cudzą pracę student użył synonimów w zdaniu po to, aby oszukać promotora i system).

Jak działają systemy antyplagiatowe?

Dzisiaj mamy do czynienia z wieloma rodzajami systemów antyplagiatowych. Część z nich wykorzystuje proste metody analizy tekstów. Najczęściej stosowane jest porównywanie tekstów metodą „jeden do jednego”, gdzie program komputerowy skanuje prace, w poszukiwaniu identycznych fragmentów. Wystarczy zamienić w zdaniu kolejność wyrazów albo wstawić mikrospacje czy biały znak (łączymy np. dwa wyrazy symbolem z klawiatury, wpisanym białą czcionką) – a plagiat pozostanie niewykryty. Tak działają najstarsze systemy antyplagiatowe. Inna metoda: program antyplagiatowy przekształca zdania w wartości matematyczne a potem wyszukuje identyczne wartości w porównywanych dokumentach.

Są też takie systemy antyplagiatowe, które wykorzystują zaawansowane algorytmy genetyczne, np. Genuino. Nowoczesnych systemów nie da się już tak łatwo oszukać przy pomocy prostych sztuczek, które dotąd stosowano. Do budowy Genuino zostały bowiem wykorzystane algorytmy, które działają podobnie jak neurony w ludzkim mózgu – potrafią „zrozumieć” zawartość merytoryczną analizowanych prac.

Czym jest plagiat?

Nie ma jednej klarownej i obowiązującej w każdej sytuacji definicji plagiatu. Przyjmuje się ogólnie, że chodzi o podpisanie własnym nazwiskiem dzieła innej osoby. Dotyczy to zarówno całości pracy, jak i jej fragmentów oraz dzieł z wielu dziedzin, nie tylko tekstów. Plagiat traktujemy więc jako istotne naruszenie prawa autorskiego. Takie podejście wymaga oczywiście każdorazowej interpretacji. Z tego też powodu trudno znaleźć jednoznaczny wymiar plagiatu, problemem zawsze będzie odpowiedź na pytanie: na ile procent zapożyczeń można sobie pozwolić, a ile będzie plagiatem? Takie dylematy będzie za każdym razem rozstrzygać sąd. Jednak roboczo, wobec prac licencjackich i magisterskich polskie uczelnie przyjmują, że 40 proc. zapożyczeń kwalifikuje pracę jako plagiat. Czy słusznie – to już inna sprawa.

Co grozi za plagiat?

Pisząc pracę licencjacką czy magisterską oczywiście musisz korzystać z cudzego dorobku: artykułu, książki, filmu, innej pracy dyplomowej. Uważaj jednak z cytatami - jeśli już wykorzystujesz cudzą myśl czy sformułowanie, zaznacz wyraźnie, że chodzi o cytat i umieść to w przypisach. Nie podasz źródeł – naruszysz prawo autorskie. Możesz za to zostać skreślony z listy studentów, a nawet stracić uzyskany w ten sposób tytuł licencjata czy magistra. To nie wszystko. Za przepisanie cudzej pracy możesz nawet pójść do więzienia. Za naruszenie prawa autorskiego grozi grzywna, ograniczenie albo pozbawienie wolności do 3 lat. Jeśli więc złożysz pracę magisterską i uzyskasz na jej podstawie tytuł, a ktoś dopatrzy się w niej plagiatu – staniesz przed sądem. Wymiar kary będzie zależał m.in. od skali zapożyczeń oraz strat, jakie poniósł autor przepisanej pracy. Przedawnienie następuje po 5 latach od daty popełnienia przestępstwa.

Stracisz magistra za plagiat. Nawet po latach

Jak będą traktowane prace, które zostaną przekazane do ORPPD, a potem ktoś wykryje w nich plagiat? To nie jest w Ustawie jasno określone. Wiadomo tyle, że każda uczelnia ma obowiązek dbać o jakość nauczania i w związku z tym może odebrać tytuł temu, kto plagiat popełnił. Jeśli podczas sprawdzania innych prac okaże się, że te z poprzednich lat obciążone są oszustwem – uczelnia powinna na to zareagować. Uwaga! Nie jest do tego potrzebny sąd ani wyrok w sprawie o oszustwo. Uczelnie mają prawo do tego na gruncie własnych wewnętrznych przepisów i zdecydowanie powinny odbierać tytuły uzyskane za pomocą oszustwa.