Uwaga, plagiat!Plagiat na polskich uczelniach stał się zjawiskiem niezwykle popularnym. Według różnych szacunków, w co najmniej 1/3 wszystkich prac dyplomowych naruszone zostają normy etyczne i prawa autorskie. Czas zastanowić się zatem, z czego wynika to niepisane przyzwolenie na ten nowoczesny typ kradzieży, jakim bez wątpienia jest plagiat.

Samo uznanie dzisiejszych studentów za leniwych, nielojalnych czy nieuczciwych zdecydowanie jest nie na miejscu. Czy zmieniły się czasy, a co za tym idzie również podejście do uczciwości? Jeżeli faktycznie można dostrzec w zjawisku plagiatu uwarunkowania pokoleniowe to z pewnością wynikają one z czynników zewnętrznych, takich jak błędy w polskim szkolnictwie, niekontrolowany dostęp do Internetu czy nieznajomość metodyki pracy naukowej. Oszustwa edukacyjne są niejako akceptowane już w pierwszych etapach edukacji dziecka, czyli w szkole podstawowej, gdzie za ściąganie na sprawdzianach i kartkówkach uczniowie nie ponoszą zbyt dużych konsekwencji - co jest rzeczą nie do pomyślenia w zagranicznych placówkach. Bardzo często niezauważone przez nauczycieli pozostaje również kopiowanie treści z Internetu, gdyż nadmiar obowiązków nie pozwala im na wnikliwe sprawdzanie wszystkich prac. Ta bezkarność powoduje rosnące wśród polskiej młodzieży przekonanie, że jeżeli ktoś zamieszcza na stronie swoje prace czy materiały do nauki, to jednocześnie zgadza się na niczym nieograniczone korzystanie z nich przez całą społeczność internetową. W ten właśnie sposób znika kwestia praw autorskich z umysłów młodych ludzi...

Jednak na uczelniach wyższych problem plagiatu ma często inne podłoże. Na jaw wychodzi bowiem nieprzygotowanie studentów do redagowania prac o charakterze naukowym, a zwłaszcza brak umiejętności prawidłowego opisu bibliograficznego czy sporządzania przypisów. Okazuje się, że autorzy stwierdzonych plagiatów często byli całkiem nieświadomi popełnianego oszustwa. Źródła plagiatów na uczelniach doszukiwać się należy po części w niespełnionej roli edukacji na niższych poziomach i powszechnym przyzwoleniu na „ściąganie”.

Warto również dodać, że na napisaniu dla kogoś wypracowania czy nawet pracy dyplomowej można całkiem nieźle zarobić, o czym świadczy rosnąca liczba ofert pojawiających sie każdego dnia w internecie. Ofert, które niestety już dawno przestały kogolwiek szokować, a dla wielu osób stały się podstawowym źródłem utrzymania. Kto z nas nigdy nie spotkał się z kuszącą ofertą profesjonalnego pisania prac za kilkaset złotych? Przeciętny student staje przed wyborem: zapłacić kilkaset złotych, mieć święty spokój i mnóstwo wolnego czasu czy siedzieć wieczorami i samemu przygotować pracę dyplomową?

Warto na koniec wspoomnieć, że za nielegalne kopiowanie treści grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do trzech lat oraz oczywiście decyzja o cofnięciu dyplomu. Chyba nie chcesz się na to narażać, prawda?

Komentarze obsługiwane przez CComment