Polski student spędza nad nią setki godzin. Jest symbolem jego dorobku i podsumowaniem lat nauki. Praca dyplomowa. Po jej napisaniu najważniejsza wydaje się tylko obrona. Tymczasem swój „opus magnum” student powinien bronić przed i na długo po spotkaniu z uczelnianą komisją.

Uzyskanie tytułu naukowego w Polsce wymaga zapełnienia kolejnych stron pracy dyplomowej swoimi autorskimi spostrzeżeniami i analizami. Mimo że Ministerstwo Edukacji Narodowej niejednokrotnie zastanawiało się nad modyfikacją formy zakończenia nauki na wyższych uczelniach, to na poważne zmiany przyjdzie nam jeszcze poczekać. Tymczasem, zanim student wstąpi do zaszczytnego grona absolwentów spędzi wiele dni na dokładnym zapoznawaniu się z dostępną literaturą, wyciągnięciu z niej własnych wniosków i „kosmetycznych poprawkach” akapitów, marginesów i czcionek. Aby cały ten wysiłek nie został zaprzepaszczony, należy dobrze zastanowić się nad ochroną pracy dyplomowej, zarówno od strony technicznej jak i prawnej.

Obrona przed obroną czyli obsesja przed utraceniem

Informatyczne redagowanie tekstów znacznie ułatwiło ich pisanie, ale również dostarczyło nowych, niekoniecznie przyjemnych wrażeń. O utratę efektów pracy nietrudno, stąd coraz częściej pojawia się automatyczny odruch utrwalania każdego postępu w jej tworzeniu. Jeden akapit – zapisz, trzy zdania – zapisz, pięć wyrazów – zapisz, a na koniec zapisz na pulpit, wyślij na pocztę i kopiuj na pendrive. To chyba stały scenariusz czasu, poświęconego na pisanie pracy zaliczeniowej. Każdy student, choć raz słyszał zatrważające historie o widmie niebieskiego ekranu, czy niepokojącej ciszy i bezwładności włączonego rano laptopa. Aby w chwili komputerowego kryzysu nie popaść w panikę warto poznać zagrożenia, które czyhają na dyplomowe dzieła i sposoby ochrony przed informatycznymi niebezpieczeństwami.

Hard problems with hardware

Fizyczne uszkodzenia komputera to najczęstszy powód utraty elektronicznych danych. Aby zima nie zaskoczyła właścicieli komputerów, jak kierowców należy uchronić laptopy, nie tyle przed stycznością z zimnem, ale przed nagłymi zmianami temperatur. Po spacerze z notebookiem (nawet kilkuminutowym) w środku grudnia najlepiej poczekać z włączeniem do momentu jego nagrzania. Kiedy natomiast rtęć w termometrach wskazuje wartości znacznie przekraczające 0, warto zabezpieczyć sprzęt przed przegrzaniem. Jest to główna przyczyna awarii komputerów w lecie. Niechlubne drugie miejsce zajmują wyładowania atmosferyczne, powodujące przepięcia elektryczne. Aby doszło do nagłego spadku napięcia w naszych gniazdach i uszkodzenia sprzętu, piorun nie musi uderzyć bezpośrednio w nasz blok, dom czy inny budynek, w którym się znajdujemy. Wystarczy, że dojdzie do tego w odległości kilku kilometrów, czy w pobliżu siedziby naszego dostawcy energii – ostrzega Adam Śniedziewski, dyrektor ds. Rozwoju Sprzedaży firmy TotalSafe, oferującej usługę backupu online o nazwie BitBank

O tym, że deszczowa atmosfera wiosny nie działa korzystnie na komputery, najlepiej przekonali się mieszkańcy terenów objętych tegorocznymi falami powodzi. W tym okresie liczba zgłaszanych zapytań do firm specjalizujących się w odzyskiwaniu danych wzrosła o kilkaset procent.

Zalania i kradzieże

Nocna zmiana przy komputerze to dla wielu konieczność, czy to z powodu braku czasu za dnia, czy też sprawniejszego działania kreatywnych obszarów umysłu w godzinach późnowieczornych. Koło laptopa nierzadko gości więc kawa, czy inny napój energetyzujący. Nierzadko goszczą również w jego częściach składowych. W przypadku zalania komputera wodą, wystarczy szybko odłączyć go od zasilania, wyjąć baterię i poczekać do całkowitego wyschnięcia sprzętu. Sytuacja komplikuje się kiedy komputer zostanie oblany lepkimi substancjami, zawierającymi cukier. W najlepszym przypadku skończy się na czyszczeniu klawiatury przez serwisantów, w najgorszym na wymianie ważnych i kosztownych części.

Nasze dane mogą nie tylko zniknąć wskutek awarii sprzętu, czy oprogramowania, ale również zmienić właściciela wraz z całym laptopem. Statystyki kradzieży przenośnych komputerów rosną równie szybko jak liczba ich posiadaczy. Chociaż złodziejowi zazwyczaj zależy na samym laptopie to, niestety, nie warto liczyć na jego „uczciwość” i przesłanie przynajmniej najważniejszych danych.

Kopiuj, klonuj, backupuj…

…swoją pracę dyplomową. Do zapisywania aktualnej wersji pracy studenci używają najczęściej nośników zewnętrznych - pendrive'ów, dysków i płyt CD/DVD. Podobnie jednak, jak sam komputer są one narażone na fizyczne uszkodzenia oraz ataki złośliwego oprogramowania. Często przenoszone w nieodpowiednich warunkach ulegają zniszczeniu, wskutek działania warunków atmosferycznych. O zgubienie niewielkich pamięci USB, przypinanych do breloczka z kluczami, czy po prostu wsuniętych do kieszeni nietrudno. Dyski zewnętrzne, choć mają większe gabaryty często padają łupem, znających ich wartość rynkową, złodziei. Najczęściej jednak, do utraty danych z tych nośników dochodzi przez zwykłą nieostrożność – upuszczenie, oblanie napojem, wypranie razem ze spodniami. Jeszcze bardziej podatne na uszkodzenia fizyczne są płyty CD i DVD. Dodatkowo należy pamiętać, że średni okres przydatności płyt to ok. 2 lata. Po upłynięciu tego czasu możemy mieć problemy z poprawnym otworzeniem znajdujących się na nich dokumentów.

Praca na poczcie

Autorzy prac dyplomowych coraz częściej sięgają po nowoczesne narzędzia internetowe, wysyłając swoje teksty na zewnętrzne serwery. Na ogół są to gigabajty udostępniane za pośrednictwem kont poczty e-mail. To rozwiązanie pozwala na dostęp do pliku przy użyciu każdego komputera z dostępem do sieci. Tekst pracy można więc pobrać w dowolnym momencie i w każdym niemalże miejscu. Niemalże. Niestety usterki informatyczne zdarzają się nawet największym dostawcom poczty elektronicznej. I bez takich informatycznych wpadek e-mail nie zawsze okazuje się najlepszą formą archiwizowania naukowych tekstów. W razie utraty danych zapisanych na komputerze, odnalezienie na poczcie wiadomości z najbardziej aktualną wersją pracy nierzadko staje się prawdziwym pochłaniaczem godzin. Nie zawsze pamiętamy również o wysłaniu całości zdobytych materiałów, potrzebnych do kontynuowania pisania tekstu.

Gigabajty w wirtualnych archiwach

Internetową alternatywą dla przechowywania plików na poczcie elektronicznej są serwery udostępniane przez firmy, zajmujące się backupem danych online. – Technologia ta polega na automatycznym tworzeniu kopii zapasowej dokumentów, wybranych przez użytkownika konta. Określa on również, z jaką częstotliwością pliki powinny być archiwizowane – wyjaśnia Adam Śniedziewski.Informacje przechowywane na serwerach są bezpieczne, dzięki zastosowaniu kluczy i haseł, dostępnych tylko dla użytkownika. Sam transfer danych chroniony jest protokołem, stosowanym m.in. do internetowych transakcji bankowych. Niewątpliwą zaletą tego typu programów jest ich prosta obsługa i dostęp do danych z każdego komputera podłączonego do sieci. Korzystanie z nich zazwyczaj wymaga jedynie instalacji aplikacji oraz rejestracji na stronie usługodawcy. Program nie przeszkadza w bieżącej pracy, a zapisywanie postępów w tworzeniu tekstu odbywa się bez naszej ingerencji. Odzyskiwane dokumenty są aktualne, a struktura folderów i plików taka sama jak w oryginale. Backup danych online, choć zyskuje na popularności, nadal nie jest powszechnie znany przeciętnemu użytkownikowi Internetu. Znany jest natomiast wielu firmom, które korzystają z niego, przy archiwizacji swoich zdigitalizowanych dokumentów. Dzięki darmowym kontom, o różnych pojemnościach dostęp do tej usługi ma coraz więcej osób. Bardziej wymagający mogą skorzystać z oferty poszerzonej o kolejne gigabajty wolnej przestrzeni wirtualnej.

Po obronie czyli na ile autor jest właścicielem

Praca magisterska jako utwór naukowy jest przedmiotem prawa autorskiego. Większość studentów, nie jest jednak świadoma obowiązujących ją przepisów. Prawa autorskie do pracy dyplomowej przysługują twórcy i w związku z tym, do niego należy decyzja o publikacji i jej rozpowszechnianiu. Przez pierwsze pół roku musi on natomiast liczyć się z możliwością wydania jego tekstu naukowego przez uczelnię. Szkoła wyższa ma do tego pierwszeństwo, nawet przed samym autorem. Oczywiście student nie stoi na z góry przegranej pozycji. Uczelnia nie może rozpowszechniać pracy dyplomowej bez jego zgody. Poza tym szkole wyższej nie przysługują autorskie prawa majątkowe do niej. Dlatego student może ubiegać się o wynagrodzenie za jej opublikowanie. Szczegółowe zasady dotyczące takiej transakcji określane są przy porozumieniu stron. Autorskie prawa majątkowe są chronione przez całe życie studenta i jeszcze 70 lat po jego śmierci. Ponadto utwór naukowy objęty jest autorskimi prawami osobistymi, które w przeciwieństwie do majątkowych nie są zbywalne, a ich obowiązywanie nie jest ograniczone żadnym przedziałem czasowym.

Komentarze obsługiwane przez CComment