phoca thumb s sala wykladowaDecyzja o nie przyjęciu na studia jest dla młodej osoby sporą porażką i sprawia duży zawód. W rezultacie negatywnej decyzji dotyczącej zakwalifikowania się na wymarzony kierunek niektórzy czekają nawet rok, by ponownie przystąpić do akademickiej selekcji. Tracą w ten sposób czas, który mogliby z powodzeniem wykorzystać na edukację. Inni w akcie desperacji, obierają strategię złożenia dokumentów na kierunek, który w ogóle ich nie interesuje i studiują dla samego studiowania. Skutkuje to zazwyczaj nieobecnością na zajęciach i słabymi wynikami podczas egzaminów.


Rozwiązaniem może być drugi nabór, bo tak powszechnie określa się proces rekrutacji przeprowadzany w końcowym okresie wakacji. Każdego roku cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Nie każdy abiturient bowiem wraz z ostatnim czerwcowym dzwonkiem składa dokumenty rekrutacyjne w dziekanacie. Coraz więcej młodych osób dłużej zastanawia się nad wyborem studiów. Dlatego też drugi nabór to doskonała szansa dla niezdecydowanych, spóźnialskich i pechowców.

Minęły już czasy, kiedy to niedostanie się na studia za pierwszym razem zamykało drzwi do kontynuowania nauki w danym roku. Doskonałym rozwiązaniem dla tych, którym się nie powiodło oraz dla tych, którzy potrzebują jeszcze czasu na zdecydowanie, są rekrutacje ciągłe i drugi nabór. Dzięki nim kandydaci bezstresowo mogą w każdej chwili podjąć studia ze świadomością, że będą robić to, co lubią. Dlatego też warto dokładnie przyjrzeć się ofertom różnych uczelni i zawalczyć o indeks na wymarzonym kierunku.

    Przeprowadzenie dodatkowej rekrutacji na studia w późniejszym terminie to już norma na polskich uczelniach. Jeszcze kilka lat temu pod koniec wakacji, wolnych miejsc nie było nawet na najmniej popularnych kierunkach. Jednak obecnie ze względu na niż demograficzny i zmiany w systemie oświaty uczelnie nawet kilka tygodni przed rozpoczęciem roku akademickiego nadal przyjmują chętnych. Taka sytuacja to między innymi rezultat wyników tegorocznych egzaminów maturalnych. – Według statystyk w  tym roku matury w pierwszym terminie nie zdała aż jedna czwarta abiturientów, co sprawia, że drugi nabór jest potrzebny i cieszy się dużym zainteresowaniem – mówi Luiza Kalupa, kanclerz poznańskiej Wyższej Szkoły Edukacji Integracyjnej i Interkulturowej. – Cały czas przyjmujemy dokumenty i odpowiadamy na zapytania osób zainteresowanych podjęciem nauki na naszej uczelni – dodaje.

Jednak nie tylko dzięki pechowcom organizowany jest drugi nabór. W dużej mierze ponowna rekrutacja odbywa się również za sprawą tych, którzy mieli wyjątkowe szczęście za pierwszym razem. Wielu kandydatów bowiem nagminnie składa aplikacje na wiele kierunków jednocześnie. W przypadku zakwalifikowania się na kilka list przyjętych, przyszły student wybiera tę uczelnię, która najbardziej mu odpowiada. Rezygnuje tym samym z pozostałych opcji, przez co automatycznie zwalnia inne miejsca. Wtedy bardzo często zdarza się, że osoby, którym wcześniej zabrakło kilku setnych w tabeli punktowej, tym razem bez problemu dostają się na upragniony kierunek.

Warto również zastanowić się czy nie warto zainwestować w swoją przyszłość i zacząć studiować wymarzonego kierunku prywatnie. Niektóre uczelnie niepubliczne również organizują powtórny nabór. Jednak tym, co je wyróżnia i daje przewagę nad publicznymi placówkami jest to, że mają możliwość przeprowadzania nieprzerwanej rekrutacji, nie ograniczając tym samym czasowo osób jeszcze niezdecydowanych. – Rekrutacja trwa podczas całego okresu wakacyjnego. Jednak we wrześniu zainteresowanie najpopularniejszymi kierunkami, takimi jak dietetyka czy pedagogika specjalna,  wyraźnie wzrasta. A tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego zostają już tylko pojedyncze wolne miejsca – mówi Luiza Kalupa, kanclerz poznańskiej Wyższej Szkoły Edukacji Integracyjnej i Interkulturowej.