Koniec studiów niestacjonarnych na polskich uczelniach?Kuni-mini prowadzone w trybie niestacjonarnym od wielu lat były chętnie wybierane przez osoby chcące łączyć edukację ze zdobywaniem praktycznego doświadczenia zawodowego. Niestety, wygląda na to, że te czasy dobiegają końca w związku z wdrożeniem nowego systemu dotowania uczelni, który według zamysłów resortu nauki miał przyczynić się do poprawy jakości kształcenia. Kto najwięcej straci na reformie i dlaczego będą to wyłącznie studenci?

Otrzymaliśmy w ostatnim czasie kilka e-maili od tegorocznych kandydatów na studia pierwszego stopnia dotyczących zamykania przez poszczególne uczelnie państwowe studiów w trybie niestacjonarnym (zaocznym). Rekrutacja na studia w trybie niestacjonarnym nie jest często uruchamiana, mimo że kandydatów na dany kierunek jest nawet kilkudziesięciu. Sytuacja wydaje się kuriozalna, gdyż studenci zaoczni zobowiązani są do uiszczania czesnego za swoją edukację. Skąd zatem pomysł na likwidację trybu niestacjonarnego na wielu kierunkach?

Decyzja jest związana bezpośrednio z reformą szkolnictwa wyższego przeprowadzaną przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W szczególności dotyczy to wprowadzenia specjalnego algorytmu, na podstawie którego ustalana jest ilość studentów przypadających na jednego nauczyciela akademickiego. Do tej pory uczelniom opłacało się bowiem przyjmować jak największą liczbę studentów, gdyż wysokość dotacji była ustalana głównie w oparciu o kryterium ilościowe. Po reformie na jednego wykładowcę powinno przypadać około 11-13 studentów. Jeśli liczba studentów w przeliczeniu na 1 pracownika naukowego będzie wyższa, to uczelnia musi liczyć się z obniżeniem rządowej dotacji. Warto również w tym miejscu zaznaczyć, że każdy wydział traktowany jest w sposób autonomiczny.

Przedstawiciele Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przy każdej, możliwej okazji starają się podkreślać, że wprowadzane reformy mają na celu rozwój uczelni i podwyższanie jakości kształcenia. Niestety, odbywa się to kosztem kandydatów, gdyż uczelniom bardziej będzie opłacać się przyjąć zagranicznego studenta na studia stacjonarne (studia są w takim przypadku odpłatne a student zagraniczny nie jest wliczany do ogólnej liczby studentów danego wydziału), niż uruchomić studia niestacjonarne i narażać się na ewentualne zmniejszenie dotacji z budżetu.

Zamykanie studiów w trybie niestacjonarnym przy jednoczesnym nastawieniu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na kandydatów zagranicznych (w znakomitej większości pochodzących z Ukrainy) ogranicza dostęp do studiów na państwowych uczelniach rodzimym kandydatom. Warto także zaznaczyć, że studia niestacjonarne były dla wielu osób świadomym wyborem, który umożliwiał im zarówno zdobywanie wykształcenia, jak i podejmowanie pracy zawodowej w celu, np. utrzymania rodziny.

Jedną z uczelni, którą nowy system finansowania zmusił do zmniejszenia liczby studentów, jest Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Wydział Technologii Drewna SGGW w roku akademickim 2017/2018 nie będzie prowadzić w związku z tym studiów w trybie niestacjonarnym, mimo że kandydatów nie brakuje. Szerzej całą sprawę komentuje dr inż. Izabela Niziałek - Koordynator ds. Promocji wydziału.

-Niedopełnienie wymogu liczby wykładowców w przeliczeniu na studentów skutkuje obniżeniem dotacji na działalność Wydziału. Aby spełnić ministerialne wymagania podjęta została decyzja o zawieszeniu na rok studiów niestacjonarnych. Jest nam przykro, że zawiedliśmy chętnych do studiowania w trybie niestacjonarnym. Niestety ostateczną wiedzę na temat nowych zasad otrzymaliśmy dwa miesiące temu, a radykalne decyzje dotyczące ilości przyjmowanych studentów dotyczą wszystkich wydziałów naszej uczelni - wyjaśnia dr inż. Izabela Niziałek.

Zawieszenie naboru na studia niestacjonarne na kierunkach prowadzonych przez Wydział Technologii Drewna w roku akademickim 2017/2018 jest efektem zmienionych warunków finansowania szkolnictwa wyższego. Mamy nadzieję, że nasze działanie jest jednorazowe. - wyjaśnia prof. dr hab. Krzysztof Krajewski, Dziekan Wydział Technologii Drewna.

Założenia samej reformy i próba poprawy jakości kształcenia są oczywiście pozytywne i zasługują na pochwałę. Problem polega na tym, że finalnie poszkodowane zostały osoby, którym reforma miała w istotny sposób pomóc w uzyskaniu jak najlepszego wykształcenia.

Chcieliśmy uzyskać komentarz od rzecznika prasowego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ale nasze pytania zostały pozostawione bez jakiejkolwiek odpowiedzi...